
Wczoraj byłam na wydarzeniu i na świeżo postanowiłam się z Tobą podzielić swoimi spostrzeżeniami i wątpliwościami, ponieważ sama nie wiem czy odezwał się we mnie profesjonalizm zawodowy, myślicielka czy się „czepiam” 😉
Czyli okiem Jubilera💎 Wystąpień Publicznych🎙️®
1️⃣ Pierwsza strona
Duża aula (na ponad 400 osób), wydarzenie związane z e-marketingiem, spora część zajętych miejsc. Forma wydarzenia określana jako szkolenie.
Wydarzenie zaczęło się od około 20 min. wprowadzenia przez trójkę gospodarzy-prelegentów. I to samo w sobie jest „bardzo ok” – dobrze jest nadać pewne ramy, logikę/strukturę wydarzeniu. Sprawić, że uczestnik wie czego może się spodziewać lub jakie są zakładane „reguły” tej wspólnej przestrzeni.
Jednocześnie podczas tego wprowadzenia usłyszałam:
- zapowiedz tego co będzie poruszane podczas spotkania – tylko w wersji podwójnej 😅 tzn. oprócz przedstawionej agendy wydarzenia było także sporo wstawek w stylu „i w dalszej części porozmawiamy sobie o…”, „ten temat teraz tylko zaznaczamy, a potem rozwiniemy”, „nie wchodząc teraz w szczegóły, bo potem powiemy sobie więcej”,
- sporo zapewnień – „będzie merytorycznie”, „dowiecie się wielu ciekawych i praktycznych rzeczy”, „będzie mięso, będzie fajnie”, „będzie dużo przykładów z naszego zawodowego życia wziętych”,
- podejście do sposobu budowania autorytetu prowadzących.
Do tego jeszcze doszło coś co nazwałam „kolesiostwem”, czyli komentarze prowadzących bardziej do siebie nawzajem niż do odbiorcy oraz wstawki w stylu „słuchajcie ja zawsze próbuję ugotować Mariusza gdy razem prowadzimy wydarzenia. Nigdy mi się to nie udaje, lecz zawsze próbuję.”
I powiem wprost – mnie ten wstęp znużył i zniecierpliwił. W duchu myślałam:
„kurde przestańcie w końcu mówić o tym co dopiero będzie, a zacznijcie po prostu mówić/przekazywać te treści”

2️⃣ Z drugiej strony
Patrzyłam na innych uczestników i zaczęłam się zastanawiać – a może to tylko mnie denerwuje, a wśród innych robi dobrą robotę? Może pokazuje prowadzących jako osoby bardziej swojskie i na luzie oraz wprowadza fajniejszą atmosferę? 🤔
I na to nałożył mi się kolejny poziom zastanowienia.
Ponieważ jest taka stara i często powtarzana zasada w wystąpieniach publicznych:
Powiedz im, o czym zamierzasz mówić,
następnie powiedz im to,
a na końcu powiedz im, o czym mówiłeś.
Zasada ta dotyczy struktury skutecznej prezentacji, której celem było utrwalenie przekazu poprzez co najmniej trzykrotne powtórzenie głównej myśli/przesłania.
🪞 Odbiciem tej zasady jest prezentowanie agendy na początku („powiedz im, o czym zamierzasz mówić”), potem treść wystąpienia/warsztatu („powiedz im to”), a na końcu podsumowanie („na końcu powiedz im, o czym mówiłeś”).
Z tym, że w świecie Internetu, mediów społecznościowych (dużej i szybko podanej wiedzy/ informacji), przebodźcowania oraz spadku uwagi/koncentracji = model opisany w tej zasadzie już nie bardzo działa.
My nie chcemy słuchać o tym co za chwile usłyszymy (i czekać) – my chcemy to JUŻ TERAZ słyszeć/wiedzieć! My chcemy/potrzebujemy przykucia uwagi na początku, czegoś ciekawego, zaskakującego co będzie próbką i zapowiedzią tego co nas czeka 🤩
🛑 Ale, ALE… z drugiej (lub którejś tam strony 😉) – zwróciłeś/aś uwagę jak potrafią być konstruowane fabuły najnowszych filmów czy pojedynczych odcinków seriali?
Mamy często „łopatologiczny” przekaz np. aktor tzn. bohater nie tylko trzyma w ręce szklankę – on nam też mówi o tym, że trzyma w ręku szklankę 😅
A do tego kilka razy w trakcie filmu/odcinka dowiadujemy się co się do tej pory wydarzyło (np. poprzez retrospekcję; wspomnienia; pojawienie się nowej postaci, której tłumaczymy co było zanim się pojawiła). Wynika to z tego, że twórcy wiedzą iż nasza uwaga spada + rozpraszają ją telefony/scrollowanie w trakcie oglądania, więc chcą nam pomóc „być na bieżąco”, na zasadzie – oglądam film, oglądam i nagle wyskakuje powiadomienie na komórce – to czytam i przy okazji zaglądam do mediów społecznościowych, wpadła ciekawa rolka, chwilę scrolluję a potem znowu wracam do oglądania filmu. I w tym momencie nie wiem już co się wydarzyło przez ten czas gdy siedziałam z nosem w telefonie 🤔 Ale w sumie nic się nie dzieje i zaraz wracam do wątku, bo za chwilę „coś” w filmie mi podpowie/przypomni co się przez ten czas wydarzyło.
I nie wiem jak Tobie, lecz mi kojarzy się ten opisany mechanizm z cytowaną wcześniej zasadą wielokrotnego powtarzania tego co mam powiedzieć/mówiłem.
Więc wracając do moich zastanowień – to która zasada lepiej działa na współczesnych odbiorców wydarzeń:
- „powiedz im, o czym zamierzasz mówić (…)” i tak dalej, bo nasz uwaga jest nieustannie rozpraszana a koncentracja spada,
- „od razu do brzegu”, bo nie chcemy zbyt długo czekać i chcemy/potrzebujemy być od razu wciągani w te treści, dla których przyszliśmy.
❓
#jubilerwystapienpublicznych
PS. Odnośnie punktu drugiego to najlepiej w którejś z dwóch poniższych wersji do wyboru:
➡️ krótkie wprowadzenie w obowiązujące na danym wydarzeniu reguły a potem od razu przejście do konkretów
➡️ początek od czegoś „wow” – by przykuć uwagę/zainteresować, potem przedstawienie reguł wydarzenia, a potem przejście do konkretów
Na mnie (jak odbiorcę) ewidentnie bardziej działa 2. a jako prelegentka/prowadząca staram się jak najczęściej stosować do tego wersję z „wow” na początku 😊
Zapraszam do kontaktu przez formularz lub e-mail kontakt@jubilerwystapien.pl